Posty

Wyświetlam posty z etykietą empatia

Zeda idzie do szkoły cz.2

Obraz
Skarpetkowa Afera Zedy Początek szkoły to bardzo ważny moment dla wszystkich chromosomów. Gdy rozpoczynamy naukę, nie wolno nam dłużej mieszkać z rodzicami. Nazywa się to “ekstremalna niezależność”. Jak już wcześniej opowiadałem, mój pierwszy dzień szkoły nie był najłatwiejszy, ale chyba dla nikogo nie jest. Na drugi dzień razem z bratem mieliśmy zamieszkać w jednej komórce ze wszystkimi chromosomami z naszej klasy. Komórka to taki dom przy szkole dla młodych chromosomów. Rodzice pomogli nam się spakować i przeprowadzić. Nie wiem, dla kogo pożegnanie było trudniejsze – dla nas, czy dla nich. Czasem lubię myśleć, że dla nich. W końcu “niezależność” brzmi dumnie, a że ekstremalna, no cóż, nie zawsze może być tak kolorowo jak na moich skarpetkach. W komórkach mówią nam, kiedy możemy się rozluźnić i odpoczywać, a kiedy skręcić się w sobie, by iść na lekcje do pani Mejozy. Ach! Zapomniałem ci powiedzieć. My chromosomy możemy przyjmować różne kształty, trochę tak jak nitka. Możemy by...

Zeda idzie do szkoły cz.1

Obraz
Wszystko zaczęło się dwudziestego pierwszego marca. Razem z moim bratem, Chromosomem 21, po raz pierwszy mieliśmy iść do nowej szkoły. Od rana wszystko szło nie tak: Mamie wykipiało mleko, Tata upuścił telefon do szklanki z kawą, a kot znowu nasikał mi do buta. Gdy już myślałem, że gorzej być nie może, w drodze do szkoły zobaczyłem, że mam dwie różne skarpetki. – Mamo! Nie mogę tak się pokazać w szkole. Wszyscy będą się ze mnie śmiali! – Syneczku – powiedziała Mama, prowadząc auto – jest już za późno. Nie zdążymy wrócić do domu, żeby je zmienić. A wiesz, mnie się tak bardzo podoba. Są inne, ale obie wspaniałe, tak jak wy dwaj. Podniosłem lewą nogę, potem prawą, by się im przyjrzeć i podrapałem się po brodzie. Rzeczywiście obie skarpetki były bardzo fajne. Mój brat powiedział, że też chciałby takie nosić i z radości moje nogi same zaczęły tańczyć. Tanecznym krokiem dotarłem aż do klasy. Zapukałem do drzwi i weszliśmy. Nie zdążyliśmy się nawet przywitać, gdy pani nauczycielka pow...

Pata i Mata

Obraz
W pewnej fabryce stworzono nietypową parę upinaczy do zasłon. Upinacze nazywały się Pata i Mata i były sowami. Wycięto je z drewna i namalowano im oczy oraz dzióbki. Doklejono nóżki, skrzydełka i serduszka, a koniec doczepiono im magnesy, dzięki którym mogły wykonywać swoje zadanie – trzymanie zasłon okiennych. – Przepraszam, proszę Pana – zawołała Pata – zapomniał Pan o jednym skrzydełku! Powinnam mieć dwa, a Pan mi przykleił tylko jedno. Przepraszam, pro… 

Mucha Fela w Nowym Jorku cz. 4

Obraz
Od dłuższego czasu Felę wszystko bolało: plecy, nogi, a nawet skrzydła, których przecież wcale nie używała. Zastanawiała się: skrzydła służą do latania, ale ja nie latam.  Mimo to mnie bolą. Może tak jest też z resztą mojego ciała? - Już wiem! - zawołała - muszę zacząć ćwiczyć!

Mucha Fela w Nowym Jorku cz. 2

Obraz
Chyba się zgubiłam , pomyślała Fela i przystanęła na chwilę, by wyciągnąć z plecaka mapę Central Parku. Gdzieś tutaj miał być Żółwiowy Staw, a ja wciąż go nie widzę , mówiła do siebie, próbując ustalić swoje położenie. Nagle zerwał się silny wiatr i poderwał do lotu mapę razem z Felą. - O nie! Tylko nie latanie! - krzyczała wystraszona. Fela wszędzie chodziła na piechotę, a teraz wbrew swojej woli szybowała w powietrzu. Wiatr kręcił mapą jak karuzelą, aż Fela dostała mdłości. - Przestań, proszę, przestań! - wołała, trzymając się kurczowo swojej mapolotni.

Mucha Fela w Nowym Jorku cz. 1

Obraz
Uważaj! usłyszała Fela i zatrzymała się natychmiast. Rozpędzona żółta taksówka przejechała tuż przed nosem Feli. Znowu to samo. Czemu te samochody się nie zatrzymują?! pomyślała wystraszona, rozglądając się dookoła, lecz nie zobaczyła nikogo. - Kto to powiedział? - zapytała po chwili. - Spójrz w górę - tam gdzie zazwyczaj są wszystkie muchy - zaśmiał się chrypiący głos. - Jak widać nie wszystkie - odpowiedziała pewna siebie Fela.